zaparkował mi na namiocie

Niecały miesiąc temu wyjechaliśmy ze znajomymi pod namioty na Mazury. Dawno już tam nie byłem, więc nikt długo nie musiał mnie namawiać do tego wyjazdu.

Spakowaliśmy się i już następnego dnia byliśmy w samym sercu Krainy Wielkich Jezior. Znaleźliśmy pole namiotowe zaraz obok jeziora Mamry, skąd niedaleko było także do innych jezior oraz wielu atrakcji turystycznych Mazur. Rozbiliśmy więc tutaj nasze namioty i poszliśmy nad jezioro, żeby popluskać się w wodzie. Gdy wróciliśmy okazało się, że w mój namiot ktoś „przez przypadek” wjechał przyczepą kempingową. Konstrukcja namiotu do niczego się nie nadawała, wszystko było doszczętnie połamane. Na szczęście trafiłem na osobę, która poczuwała się do winy i oddała mi pieniądze za namiot, a nawet kwotę większą, ponieważ spowodowało to, że musieliśmy spać w namiocie dwuosobowym w trzy osoby.

Na szczęście nie przeszkodziło nam to w dobrym odpoczynku i nawet pomimo tego, dość nieprzyjemnego incydentu nie mogę narzekać na wyjazd, który był naprawdę udany.